Ostre strzelanie w Rusocicach

W wyjazdowym meczu 6 kolejki krakowskiej A klasy grupy II AP Kmita Zabierzów pewnie pokonał Nadwiślan Rusocice 6-2 (2-0). Dzięki piątej już w tym sezonie ligowej wygranej, AP Kmita awansował na drugie miejsce w tabeli. 

Nadwiślan Rusocice - AP Kmita Zabierzów 2-6 (0-2)

0-1 Góral 3'  
0-2 Terebieniec 44' 
0-3 Świder 47' 
0-4 Terebieniec 49' 
1-4 Kacik 55' 
1-5 Świder 73' 
1-6 Nadopta 78' 
2-6 Starowicz 90' (karny)

AP. Kmita: J. Ryś - Kawałek (Skotnicki 50'), Lekki, Śliwiński (Kwiatkowski 65'), Ramut - M. Ryś (Kukiełka 85'), Nadopta, Mlostek, Góral (Pietrzyk 50'), Świder - Terebieniec (Tyrała 75')

Przed meczem nikt nie ukrywał, że zdecydowanym faworytem niedzielnego starcia będzie zespół AP Kmity. Podopieczni Marcina Rusina wywiązali się z tej roli bez zarzutu, narzucając przeciwnikowi od początku swoje warunki gry. Już jedna z pierwszych akcji przyniosła AP Kmicie prowadzenie. Góral otrzymał piłkę na 16 metrze, minął dwóch obrońców i strzelił precyzyjnie w dłuższy róg bramki, nie dając szans na skuteczną interwencję bramkarzowi miejscowych. Dobre otwarcie sprawiło, że AP Kmita mógł kontrolować przebieg meczu, rozgrywając atak pozycyjny, podejmując próby gry bokami, czy prostopadłych zagrań za plecy obrońców Nadwiślanu. Kilku stworzonych okazji nie udało się w tej fazie meczu wykorzystać (m. in. Terebieniec, M. Ryś, czy Świder). Dopiero tuż przed przerwą po szybkiej i składnej akcji przez środek i prostopadłym dograniu do Terebieńca, młody zawodnik AP Kmity wpadł w pole karne i mocnym strzałem wpakował piłkę do siatki. Tak zwany gol do szatni dał gościom wiele spokoju, a miejscowym wyraźnie podciął skrzydła, czego najlepszym dowodem jest początek drugiej połowy. 

Jedynie pięć minut po pauzie wystarczyło bowiem do tego, by losy meczu praktycznie zostały rozstrzygnięte. Najpierw dokładne podanie od Nadopty za linię obrony wykorzystał Świder, który w sytuacji sam na sam przytomnie przelobował bramkarza (sytuacja podobna do pierwszego trafienia w ostatnim meczu z Orlętami Rudawa). Chwilę później po akcji oskrzydlającej do dogranej piłki w pole karne doskoczył Terebieniec, podwyższając na 4-0. O ile w przypadku trzeciego trafienia można mówić o analogi z meczu z Orlętami, o tyle sytuacja z 55 minuty przypomina utratę gola w meczu ze Sportowcem Modlniczka. Dośrodkowana piłka z rzutu rożnego zaskoczyła Jakuba Rysia i wpadła do bramki. Kolejny gol dla AP Kmity to ponownie prostopadłe zagranie za linię obrony i wyjście w tempo Świdra, który tym razem w sytuacji sam na sam z dużym spokojem minął bramkarza i skierował piłkę do siatki. Najbardziej efektowna była szósta bramka za sprawą Nadopty. Pomocnik AP Kmity najpierw przedarł się środkiem, posadził bramkarza i efektowną podcinką stał się autorem ostatniego trafienia dla gości. Wynik meczu ustalili jednak miejscowi. W ostatniej akcji meczu arbiter odgwizdał co najmniej dyskusyjny rzut karny, wykorzystany przez Starowicza, choć intencje strzelca wyczuł J. Ryś.  

Cel AP Kmity na to spotkanie w postaci zdobycia trzech punktów został zatem zrealizowany bez większych problemów. Gospodarze zgodnie z tym, czego można było oczekiwać, grali ambitnie i ofiarnie, ale nie mieli argumentów, by poważniej zagrozić naszej drużynie. Obu zespołom należą się z kolei pochwały za zaangażowanie i stworzenie ciekawego widowiska.