Zdaniem Trenera

Jak na kilka dni przed startem sezonu ocena Pan zmiany kadrowe, do których doszło w Klubie?

Rzeczywiście tych zmian w przerwie letniej było dość sporo. Kilku zawodników odeszło (Trólka wybrał Potok Więckowice, Skórski musiał odejść z powodów dyscyplinarno – wychowawczych, natomiast Jakub Wcisło chce się sprawdzić w Garbarnii. Kliku nie podjęło w ogóle treningów (Boroń, Marzec). Do tego doszły nam kontuzje Nawrota, czy Kalisia, a Koperny zdecydował się występować tylko w drugim zespole. Oczywiście staraliśmy się zapełnić te ubytki, stąd spora liczba testowanych zawodników. Pojawiały się informacje, że trafi do nas swoisty zaciąg zawodników z Kaszowianki. Na chwilę obecną prawda jest trochę inna, gdyż zasilił nas ostatecznie jedynie Domański. Trenował także bramkarz – Wolski, ale zrezygnował, podając jako przyczynę pogłębienie się starej kontuzji. Szkoda, bo zdecydowanie zwiększyłby on rywalizacje na pozycji bramkarza. Wzmocnił nas również Kuźma ze Świtu Krzeszowice, Goryczka z Piasta Gliwice oraz Majgier, który już wcześniej był naszym zawodnikiem. Do tego dochodzi grupa utalentowanych juniorów jak Motyka, Stygar, Siuda, czy Świerk. Zostają z nami także Matacz i Jandura, których testowała Wisła Kraków. To wszystko sprawia, że kadra liczy około 19 zawodników, w tym dwóch bramkarzy. Generalnie jestem zadowolony, choć do pełni szczęścia tych zawodników mogłoby być 22-23.

Problemem w tym sezonie może być jednak brak klasycznego napastnika

Niestety nie byliśmy w stanie zatrzymać Jakuba Wcisło. Chciał spróbować sił w wyższej lidze, a nasza polityka jest taka, aby nie blokować zawodnikom szansy rozwoju. Jak już wspomniałem z powodów dyscyplinarno – wychowawczych zostaliśmy zmuszeni do rozstania się z Pawłem Skórskim. Cóż, jakoś trzeba sobie z tym faktem poradzić i znaleźć najlepsze z możliwych rozwiązań dla dobra drużyny.  

Czy jest Pan zadowolony z przepracowanego okresu przygotowawczego przed sezonem?

Na pewno trenowaliśmy intensywnie, bowiem treningi mieliśmy we wtorki i czwartki, a w środy i soboty rozgrywaliśmy gry kontrolne. W sumie zagraliśmy 7 meczów (5-2 z Bronowianką, 4-1 ze Zgodą Byczyna, 2-2 z Garbarzem Zembrzyce, 5-4 z Sokołem Kocmyrzów, 0-1 z Lubaniem Maniowy, 1-1 z Jarmutą Szczawnica, 1-3 z Gościbią Sułkowice, gdzie zagrało aż 8 juniorów). Ponadto bardzo się cieszę, że w okresie przygotowawczym wyjechaliśmy na krótkie zgrupowanie. Obok waloru czysto sportowego, pozwoliło to również na zbudowanie jeszcze lepszej atmosfery w zespole. Myślę, że okres przygotowawczy przepracowaliśmy solidnie, choć martwi mnie bardzo duża rotacja, jaką musieliśmy stosować. Początkowo może być zatem widoczny brak zgrania i pewnego automatyzmu w grze. Tego najbardziej się obawiam.

Tym bardziej, że na początek trudny rywal jakim jest Prokocim

Zgadza się, to z pewnością wymagający przeciwnik, który w poprzednim sezonie uplasował się w ścisłej czołówce. Pamiętam, mecz z nimi w rundzie wiosennej. Wygraliśmy wtedy u siebie 3-2 po ciężkim boju. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby taki wynik tym razem powtórzyć.

Zamierza Pan odważnie stawiać na młodzież w tym sezonie?   

Każdy kto będzie na to zasługiwał dostanie swoją szansę w pierwszym zespole. Od nich samych tak na prawdę zależy, czy będą podstawowymi zawodnikami i czy wykorzystają daną szansę. Jeśli nie na poziomie V ligi, to być może w A klasie. Powinni jednak moim zdaniem w tym wieku powoli ogrywać się w piłce seniorskiej, bo tam mogą po prostu więcej się nauczyć.

Jaki wobec tego stawia Pan sobie cel przed startem rozgrywek, jaki wynik by Pana zadowolił?

Myślę, że miejsce w czołówce byłoby realnie patrząc zadowalające. Chcemy walczyć w każdym meczu i każdemu przeciwnikowi sprawiać trudność. Wiadomo, że mamy młody zespół, który może przechodzić wahania formy w trakcie sezonu. Potrzeba więc czasu i spokojnej pracy z tymi chłopcami, aby podnosili systematycznie swoje umiejętności, nawet niekiedy kosztem wyniku.

Kto jest dla Pana faworytem zbliżających się rozgrywek V ligi?

Myślę, że jednak Skawinka będzie najsilniejsza i przed sezonem jest faworytem całych rozgrywek. Silne powinny być zespoły, które zajęły wysokie miejsca na koniec poprzedniego sezonu. My chcielibyśmy oczywiście także w tej czołówce się znaleźć. Zawsze pewną niewiadomą pozostaje także forma beniaminków, choć na pierwszy rzut oka sprawiają solidne wrażenie.

A podoba się Panu cała forma rozgrywek w „Okręgówce”? Mam na myśli podział na trzy grupy i tylko 12 meczów w rundzie

Absolutnie mi się nie podoba to, że mamy tak mało meczów o stawkę. Nie wiem dlaczego, ale dodatkowo to nasza grupa cierpi na tym, że ma nieparzystą liczbę drużyn i konieczność pauzowania. W sezonie gramy dwa mecze mniej niż w pozostałych dwóch grupach. Moim zdaniem im więcej meczów dla tych młodych chłopaków, tym lepiej. Nie mówiąc o tym, że przy stosunkowo małej liczbie meczów trudniej jest sprowadzić nam nowych zawodników i przekonać ich do grania właśnie u nas.

Jak wygląda sytuacja z drugim zespołem? Wiadomo, że jest grupa starszych zawodników oraz młodzieży, a wszyscy chcieliby grać.

Przede wszystkim w odniesieniu do drugiego zespołu chciałbym go traktować szkoleniowo. Po to przecież przez całe poprzednie rozgrywki walczyliśmy o awans. Z punktu widzenia klubu ten awans do A klasy jest bardzo korzystny. To już jest zdecydowanie mniejszy przeskok między pierwszym, a drugim zespołem. Wyobrażam to sobie tak, że po przepracowaniu tygodnia, każdy zawodnik ma w weekend rozegrać mecz i mieć w nogach 90 minut. Do obsadzenia mamy trzy zespoły (pierwszy i drugi zespół seniorów oraz juniorów starszych), a więc ta reguła musi wejść w życie. Poprzez mecze nabywa się przecież niezbędnego doświadczenia, pewności siebie i można przy tym jednocześnie podnosić swoje umiejętności i się rozwijać. Co do samego drugiego zespołu, to chciałbym wypośrodkować te proporcje, a więc dawać szansę młodzieży, przy wsparciu naszych doświadczonych zawodników. Do tego potrzebne jest niewątpliwie odpowiednie nastawienie tych starszych piłkarzy i chęć współpracy na pewnych zasadach. Nie może być tak, że mają oni zagwarantowane miejsca w podstawowej jedenastce bez chodzenia na zajęcia. Na poziomie A klasy trudno jest funkcjonować jedynie w dniu meczu. Choćby jeden trening w tygodniu, to absolutne minimum, jakie winno zostać zrealizowane. Na pewno w drugiej drużynie pierwszeństwo dostaną Ci, którzy trenują. Inaczej trudno sobie wyobrazić, aby ten zespół mógł podjąć rywalizację w trudnej grupie A klasy i realizował jakikolwiek cel szkoleniowy. Jeśli wszyscy podejdą do sprawy z zaangażowaniem i chęcią do pracy na pewnych warunkach, to takie połączenie powinno sprawić, że będziemy mieli ciekawy i silny zespół.

Jest Pan już w Akademii ponad pół roku, jak z perspektywy czasu ocenia Pan funkcjonowanie całego Klubu?  

Jestem zbudowany przede wszystkim atmosferą jaka tutaj panuje. Podziwiam Prezesa Kowalika za trud i czas jaki wkłada w to, aby Akademia miała wszystko, co jest potrzebne profesjonalnemu zespołowi. Co ważne zauważają i często podkreślają to sami zawodnicy. Stadion mamy na poziomie I ligi, zaplecze jest również doskonałe. Wszystkie rzeczy jak przejazdy, dojazdy, sprzęt mamy zagwarantowane i nigdy nie ma z tym problemu. Należy więc podkreślić ogrom pracy osobistej Prezesa Kowalika. Pod względem organizacyjnym prezentujemy się zdecydowanie wyżej niż V liga. Wypada mi tylko podziękować Prezesom i całemu zarządowi za stworzenie tutaj takich warunków do pracy zarówno dla trenerów, jak również zawodników.

Na koniec nie może zabraknąć pytania o Wisłę Kraków, jak Pan ocenia jej szansę w tym sezonie?   

Patrząc na skład osobowy, to Wisła powoli powinna zmierzać do czołówki ligowej. Na pewno pierwsze mecze mają trudne, tracą punkty u siebie, ale jest to zespół o dużym potencjale. Problemem w perspektywie długiego sezonu może być krótka ławka, choć myślę, że Wisła ciągle poszukuje wzmocnień. Do tego trochę podobnie jak u nas dochodzi spora grupa juniorów, którzy w wielkim stylu wywalczyli przecież Mistrzostwo Polski. Ci chłopcy muszą jednak dostawać szansę gry. Potrzebny jest im kolejny krok w celu podniesienia własnych umiejętności. Ich potencjał pokazuje, że Wisła może mieć z nich sporo pociechy.

Póki co jednak jedynie Tomasz Zając dostaje więcej szans na grę w pierwszym zespole

Rzeczywiście jak na razie tylko on pojawia się w miarę regularnie na boisku. Mam nadzieję, że także inni doczekają się swojej szansy i ja wykorzystają. Przykład Tomka Zająca powinien pokazać także naszym zawodnikom, że marzenia się spełniają i ciężką pracą można pomóc w ich spełnieniu. Wszak jeszcze nie tak dawno Zając był przecież w naszym Klubie.