Zwycięska passa trwa

Dzięki trafieniu Marcina Rysia, AP Kmita pokonał u siebie Liszczankę Liszki 1-0. To już siódma wygrana w obecnym sezonie w tym piąta z rzędu. Komplet punktów pozwolił AP Kmicie umocnić się na pozycji wicelidera. 

Już przed pierwszym gwizdkiem było jasne, że dla gospodarzy nie będzie to mecz z gatunku najłatwiejszych. Po pierwsze ze względu na solidną dyspozycję sobotniego rywala, a po drugie z racji pewnych problemów kadrowych. W konsekwencji trener Marcin Rusin nie mógł skorzystać z usług Długopolskiego, Lekkiego, Górala, czy najlepszego strzelca Świdra. Przyznać jednak należy, że wyjściowy skład i tak jawił się jako mocny. AP Kmita od początku przejął zatem inicjatywę i zdecydowanie wygrał walkę o środek pola. Już pierwsza dogodna sytuacja zakończyła się zdobyciem bramki. Po oskrzydlającej akcji Ramuta ze Skotnickim, ten ostatni dorzucił piłkę w pole karne, z którą minął się Terebieniec, jednak ostatecznie przejął ją Ryś i przytomnym zachowaniem w polu karnym otworzył sobie drogę do zdobycia gola. Niedługo później mogło być 2-0, lecz strzał Markowskiego z rzutu wolnego zatrzymał się na słupku, a dobitkę Tyrały zblokowali defensorzy Liszczanki. Poza tym w pierwszej połowie oba zespoły nie stworzyły już dogodnych okazji. 

W przerwie konieczne było przemeblowanie strefy obronnej AP Kmity, po tym jak kontuzji barku nabawił się Szafran. Odtąd duet stoperów tworzył Śliwiński z Mlostkiem, a środkiem pola zarządzał Tyrała z wprowadzonym Nadoptą. Tuż po wznowieniu gry po świetnym zagraniu Rysia na wolne pole wyprowadzony został Terebieniec, jednak młody napastnik źle zastawiał się w polu karnym i zamiast oddać strzał, dał sobie dość łatwo odebrać piłkę. Aktywny pomocnik gospodarzy, chwilę później kolejnym świetnym zagraniem obsłużył Skotnickiego, a ten z prawej strony dogrywał w kierunku Terebieńca, lecz podanie przeciął jeden z obrońców gości. Następnie po sprytnie rozegranym rzucie wolnym znów dogrywał wzdłuż bramki Skotnicki, ale piłkę na rzut rożny wybił Marek. Choć przewaga AP Kmity rosła z każdą minutą, to wynik wciąż pozostawał stykowy. Nie zmienił go także Marcin Ryś, który po dokładnym zagraniu od Markowskiego uderzył tylko w boczną siatkę. Warto odnotować, że w 60 minucie po raz pierwszy w tym sezonie po kontuzji na placu gry pojawił się Woźniak. Pomocnik AP Kmity zaraz po wejściu znalazł się w dogodnej sytuacji, ale został uprzedzony wślizgiem przez obrońcę z Liszek. Goście odpowiedzieli jedynie niecelnymi strzałami Kopcia oraz Koczwary, zaś uderzenie Karpija bez problemów wychwycił Mucha. W końcowej fazie meczu spokoju zabrakło Kwiatkowskiemu, który powinien dogrywać do zupełnie niepilnowanych Tyrały lub Olkuskiego. 

W samej końcówce spotkania postanowił zabłysnąć również sędzia główny, wyrzucając z boiska Woźniaka za drugą żółtą kartkę. Cóż... aby nie komentować zbytnio całokształtu wyczynów pana sędziego w tym meczu można ograniczyć się do stwierdzenia, że choć bardzo się starał, to i tak bezapelacyjnie został uznany za najgorszego aktora widowiska...    

AP Kmita Zabierzów - Liszczanka Liszki 1-0 (1-0)

1-0 M. Ryś 17' 

AP Kmita: Mucha - Ramut, Szafran (46' Nadopta), Śliwiński, Kawałek - Skotnicki (80' Kwiatkowski), Mlostek, Tyrała (90' Kukiełka), Markowski (80' Olkuski), M. Ryś - Terebieniec (60' Woźniak)