AP Kmita gromi Czernichów

Wynik 6-1 nie pozostawia złudzeń, AP Kmita był zdecydowanie lepszym zespołem i w pełni zasłużenie zainkasował komplet punktów w starciu z Wisłą Czernichów w meczu 7 kolejki A klasy gr. II. 

Sobotnie spotkanie zgodnie z przewidywaniami od ataków rozpoczęli gospodarze i szybko zepchnęli Wisłę do defensywy. Już na początku meczu nie zabrakło kontrowersji, gdyż jak się wydaje przynajmniej w jednej sytuacji arbiter mógł podyktować rzut karny. Pierwszy celny strzał na bramkę gości oddał Ryś, ale to Góral chwilę później był bliższy wyprowadzenie AP Kmity na prowadzenie. Co się odwlecze... w 13 minucie świetnie w polu karnym zachował się Marcin Ryś, i płaskim strzałem napoczął rywali. Do przerwy wynik już się nie zmienił, choć gospodarze mieli przez cały czas zdecydowaną przewagę, zaś goście z Czernichowa mieli problemy z wyprowadzeniem piłki ze swojej połowy. Do tego nie mieli praktycznie żadnych atutów w ofensywie. 

Po przerwie przewaga AP Kmity jeszcze się zwiększyła, a do tego podopieczni Marcina Rusina wreszcie zaczęli być skuteczni. Na efekty nie trzeba było zatem długo czekać, choć zaraz po przerwie doskonałej sytuacji po dośrodkowaniu Górala nie wykorzystał Kawałek. Szczęścia z dystansu po ładnej i zespołowej akcji próbował też Mlostek, ale jego strzał był minimalnie niecelny, podobnie zresztą jak uderzenie z woleja Świdra. Kolejnej szansy napastnik AP Kmity już nie zmarnował i po dograniu z prawej strony boiska od Skotnickiego, na raty pokonał bramkarza. W 57 minucie tym razem to Świder pełnił rolę asystenta, a całość wykończył strzałem głową Szafran. Ozdobą spotkania był jednak bez wątpienia gol zdobyty przez Tyrałę, który mocnym uderzeniem z dystansu kompletnie zaskoczył Cyganika. Paradoksalnie wysokie prowadzenie całkowicie uśpiło miejscowych, którzy na chwilę oddali przyjezdnym inicjatywę. W efekcie pozostawiony bez opieki Moryl mógł cieszyć się z gola dzięki trafieniu głową z bliskiej odległości. Tuż po tej sytuacji goście powinni zmniejszyć rozmiary porażki, ale po błędzie Długopolskiego napastnik Wisły z najbliższej odległości nie trafił w bramkę. Bramkarz AP Kmity zrehabilitował się w następnej akcji, broniąc w sytuacji sam na sam. I na tym aktywa gości w tym meczu się zakończyły, zaś w końcówce tempo podkręcili gospodarze. Najpierw do ofensywnej akcji podłączył się Kawałek i ostatecznie w sytuacji jeden na jeden z Cyganikiem podwyższył prowadzenie. Wynik ustalił w 90 minucie Kwiatkowski, płaskim strzałem ponownie nie dając szans Cyganikowi na skuteczną interwencję. 

W konfrontacji dwóch zespołów, walczących o całkowicie różne cele ani przez moment nie pachniało więc niespodzianką. W pełni zasłużenie wygrał zespół zdecydowanie lepszy, choć szczególnie pierwsza połowa w sensie jakościowym pozostawia sporo do życzenia. W ostatecznym rozrachunku zawsze na końcu liczą się jednak punkty, a te pozostają w Zabierzowie.     

AP Kmita Zabierzów - Wisła Czernichów 6-1 (1-0)

1-0 M. Ryś 13'
2-0 Świder 52'
3-0 Szafran 57'
4-0 Tyrała 73' 
4-1 Moryl 76' 
5-1 Kawałek 89' 
6-1 Kwiatkowski 90' 

AP Kmita: Długopolski - Ramut, Szafran, Śliwiński (52' Tyrała), Kawałek - M. Ryś (72' Kwiatkowski), Nadopta (52'Markowski), Mlostek, Lekki, Góral (52' Skotnicki) - Świder (58' Terebieniec)