Nie ma jak w domu: AP Kmita Zabierzów - Wisła Jeziorzany 3-1

W zaległym meczu V ligi gr. II, AP Kmita Zabierzów pokonał 3-1 Wisłę Jeziorzany, czyli bezpośredniego rywala w walce o ligowy byt. Komplet punktów pozwolił podopiecznym Adama Stadnika na opuszczenie strefy spadkowej.   

Pierwsze spotkanie wiosną po powrocie na własny obiekt przy ul. Sportowej 2 w Zabierzowie od razu stało się pojedynkiem o bardzo dużym ciężarze gatunkowym. W starciu dwóch drużyn zamykających tabelę było jasne, że jedynym celem musi być komplet punktów. W mecz zdecydowanie lepiej weszli goście, którzy konsekwentnie niepokoili niepewnie i nerwowo grającą defensywę AP Kmity. Po kilku błędach indywidualnych, przyjezdni dopięli swego w 10 minucie. Po zbyt krótkim wybiciu Popowicza piłkę przejął K. Tyrała. Kopnięta w stronę bramki piłka odbiła się jeszcze od Sliwińskiego, co zupełnie zmyliło Muchę. Wśród zebranej publiczności zaczęły wracać najgorsze wspomnienia, wszak każdy ma świadomość tego, że po stracie bramki zazwyczaj dla AP Kmity prawdziwe problemy dopiero się zaczynają. Tym razem stało się jednak inaczej, a odpowiedź była szybka i skuteczna. Tuż po wznowieniu gry od środka i szybkiej wymianie kilku podań, sam przed bramką gości znalazł się Wszołek, który z najbliższej odległości doprowadził do remisu. Gospodarze zaczęłi coraz bardziej naciskać Wisłę, by wreszcie przed końcem dugiego kwadransa objąć prowadzenie. Po precyzyjnym, prostopadłym zagraniu Burzyńskiego na wolne pole wyszedł Woźniak, który strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi gości. Radość gospodarzy została jednak zmącona kontuzją Kuźmy, który w jej efekcie musiał opuścić boisko. Chwilę później nad stadionem zebrały się ciemne chmury, a porywisty wiatr i deszcz utrudniał grę w końcówce pierwszej połowy. Na całe szczęście nawałnica trwała krótko, co nie przeszkodziło w planowym rozpoczęciu drugiej połowy. 

Po pauzie z wyraźnym animuszem do odrabiania strat rzucił się zespół z Jeziorzan. Ataki choć w większości przypadków raczej chaotyczne, sprawiały i tak sporo problemów defensywie AP Kmity. Gospodarze przetrwali jednak trudne momenty, aż wreszcie wyprowadzili zabójczą kontrę, którą na gola zamienił Kulesza. Wynik końcowy powinien być jeszcze wyższy, ale doskonałych sytuacji nie wykorzystali Grzesiak i Kwiatkowski. W końcówce oba zespoły zmuszone były do gry w osłabieniu. Najpierw czerwony kartonik obejrzał zawodnik Wisły (po faulu na Barczuku). Później sam Barczuk został napomniany drugą żółtą kartką, przez co musiał on opuścić plac gry. 

Po końcowym gwizdku cieszyć trzeba się przede wszystkim z niezwykle ważnych trzech punktów, które zostały w Zabierzowie. Gra ciągle pozostawia jednak wiele do życzenia, przez co z dużą dozą ostrożności należy podchodzić do kolejnych spotkań. Najbliższe zostanie rozegrane również w Zabierzowie (sobota, 12 maja o godz. 17:00), a rywalem AP Kmity będzie Prokocim Kraków.  

AP Kmita Zabierzów - Wisła Jeziorzany 3-1 (2-1)

0-1 K. Tyrała 10
1-1 Wszołek 11
2-1 Woźniak 29
3-1 Kulesza 83

AP Kmita: Mucha - Popowicz, Barczuk, Śliwiński (75 Sikora), Ramut - Wszołek, Kuźma (34 Skotnicki), Tyrała, Burzyński (70 Stygar), Woźniak (60 Kulesza) - Grzesiak (Kwiatkowski 85)