Źle, fatalnie, coraz gorzej...

Gdyby dla opisu sobotniego meczu ze Świtem Krzeszowice miało zostać użyte tylko jedno słowo najlepiej byłoby skwitować je krótko i dosadnie - wstyd.  Porażka 0-4 jest niestety wyznacznikiem aktualnej dyspozycji drużyny, która w istocie istnieje bardziej teoretycznie. 

Oczywiście można dalej gdybać, co by było, gdyby Więckowski zamiast w poprzeczkę trafił na początku meczu do siatki rywala, gdyby Popowicz ratując się nie trafił w Muchę, gdyby sędzia uznał bramkę AP Kmicie przy stanie 0-0, bądź nie podyktował karnego z kapelusza, albo gdyby choć w jednej z trzech spornych sytuacji asystent zauważył spalonego itd. Tyle, że po kolejnym wyraźnie przegranym meczu są to tylko nic nie warte rozważania. Przy porażce 0-4 tak czy inaczej trudno zasłaniać się innymi powodami jak tylko własna słabość, niemoc, bezradność i bezsilność. Niezależnie od powyższego zawodnikom z obecnej kadry nie przystoi grać w takim stylu, czyli po prostu bez żadnego stylu.

AP Kmita Zabierzów - Świt Krzeszowice 0-4 (0-1)

0-1 Mucha 40' (samobójcza)
0-2 Godyń 52
0-3 Krzysiak 76
0-4 Godyń 80  

AP Kmita: Mucha - Popowicz, Barczuk (77 Ramut), Śliwiński, Wszołek - Skotnicki (55 Stygar), Burzyński, Tyrała (55 Pituła), Więckowski, Kukiełka (55 Woźniak) - Grzesiak