Punkt wyszarpany w końcówce: AP Kmita Zabierzów - Skawinka Skawina 1-1

W meczu 6 kolejki V ligi, AP Kmita Zabierzów zremisował u siebie ze Skawinką Skawina 1-1 (0-1). Gola na wagę cennego i w pełni zasłużonego punktu dla naszego zespołu zdobył już w doliczonym czasie gry Łukasz Kominiak. To czwarty remis podopiecznych Wojciecha Pituły w tym sezonie.  

Oba zespoły przystąpiły do sobotniego meczu w mocno okrojonym stanie osobowym, a jednak nie przeszkodziło to zawodnikom w stworzeniu dobrego widowiska. Warto wspomnieć, że z różnych względów trener gospodarzy nie mógł skorzystać z usług Popowicza, P. Pituły, Burzyńskiego, Więckowskiego, Korcela, Długopolskiego, czy Kwiatkowskiego. Bardzo mocno ograniczone pole manewru (tylko jeden rezerwowy) miał również były zawodnik i trener Kmity, obecnie pracujący w Skawinie - Rafał Jędrszczyk. 

Z przebiegu spotkania lepszym zespołem byli gospodarze i niech nikogo nie zmyli bramka zdobyta dopiero w doliczonym czasie gry. AP Kmita przy zachowaniu choćby przyzwoitej skuteczności powinien ten mecz nie tylko wygrać, ale i w dodatku wygrać wysoko. Goście w pierwszej połowie w zasadzie nie stworzyli sobie żadnej sytuacji, a gol dla nich był efektem zupełnie nieudanego wyjścia poza pole karne Muchy, który minął się z piłką, zaś Chmiołek skorzystał z prezentu i posłał piłkę do siatki. Z drugiej strony już na początku meczu dwie dobre okazje miał Barczuk, a dwukrotnie w niezłych sytuacjach w kluczowych momentach piłka odskakiwała Skotnickiemu i Marszałkowi. 

Po przerwie dominacja AP Kmity nie podlegała już dyskusji, zaś Skawinka broniła się całym zespołem. Długimi fragmentami przypominało to przysłowiowe bicie głową w mur. Najbardziej aktywni pod bramką rywala Kominiak, Woźniak i Skorupa mieli jednak źle ustawione celowniki. Skawinka mogła zamknąć mecz po stałym fragmencie gry, ale zmierzającą pod poprzeczkę piłkę kapitalnie wybronił Mucha, rehabilitując się tym samym z swój błąd z pierwszej części gry. W końcówce zrobiło się więcej miejsca na boisku, gdyż za niesportowe zachowanie usunięci zostali z niego Woźniak i K. Banach. Wtedy też na murawie było naprawdę gorąco, a do wygaszenia emocji zawodników musieli włączyć się obaj trenerzy i kierownicy. Niestety te negatywne emocje przeniosły się także poza plac gry, stąd nie można wykluczyć kar dla zawodników obu zespołów. W aspekcie zaś czysto sportowym, AP Kmita rzucił się na Skawinkę i dopiął swego w doliczonym czasie gry. W swoim stylu w pole karne wpadł wówczas Kominiak i płaskim strzałem w długi róg nie dał najmniejszych szans na skuteczną interwencję bramkarzowi przyjezdnych.

Dla AP Kmity to trzeci kolejny remis na własnym stadionie, a w sumie czwarty w całych rozgrywkach. Skawinka ciągle pozostaje zespołem niepokonanym, choć po sobocie powinno być inaczej. Gościom dopisało jednak szczęście w postaci nieskuteczności gospodarzy i prezentu, jakim była pierwsza bramka. Dla AP Kmity to ważny punkt z co najmniej kilku powodów. Przede wszystkim musi cieszyć, że okrojony skład zaprezentował się bardzo dobrze na tle silnego rywala i długimi fragmentami był w stanie go zdominować. Przy okazji udało się też po części zrehabilitować za nieudany mecz ze Świtem.  

Na podopiecznych Wojciecha Pituły czekają już kolejni wymagający rywale. Za tydzień mecz z rezerwami krakowskiej Garbarni, później starcie z Bronowianką, a następnie wyjazd do Prokocimia. Jak pokazują wyniki w tej lidze nie ma chwili wytchnienia i nawet na moment nie można pozwolić sobie na utratę koncentracji. 

AP Kmita Zabierzów - Skawinka Skawina 1-1

0-1 Chmiołek 40
1-1 Kominiak 90+2

AP Kmita: Mucha - Marszałek, Barczuk, Ramut (75 Pstruś), Skotnicki - Kuźma, Kominiak, Ławrowski (55 Stygar), Woźniak, Kulesza (70 Żbik) - Skorupa

Skawinka: Walachnia - K. Banach, Matys, Gorzkowski, Mrowiec - Hachlowski, Kopycki, P. Banach, Kozik, Piszczek (62 Młodzik) - Chmiołek