Świąteczny zakalec i wypieki wstydu, AP Kmita Zabierzów - Garbarnia II Kraków 2-3

Gorzka pigułka do przełknięcia, zamiast smaku zwycięstwa - w ten sposób najkrócej można podsumować sobotni mecz AP Kmity Zabierzów z rezerwami krakowskiej Garbarnii. Do 60 minuty nic nie zwiastowało problemów, ale wtedy zaczęły wracać koszmary znane z wielu innych meczów w tym sezonie. 

W pierwszej połowie podopieczni Marcina Jałochy potrafili narzucić rywalom swój styl gry, przez co goście w zasadzie nie wykreowali nic pod bramką Muchy. Gospodarze nie do końca wykorzystali okres zdecydowanej przewagi, dokumentując go tylko jednym trafieniem Barczuka, który w drugim kolejnym meczu główkował do siatki. Paradoksalnie najlepszy okres gry AP Kmity miał miejsce w pierwszym kwadransie po pauzie. W jednej sytuacji wydawało się, że arbiter powinien podyktować rzut karny po faulu na Więckowskim. Niezależnie od tego, miejscowi i tak zmarnowali dwie dogodne sytuacje. Po godzinie gry nieoczekiwanie zaczęły się problemy. Najpierw po ładnej akcji przyjezdni rozklepali biernych defensorów AP Kmity, a Ząbczyk pewnym strzałem pokonał Muchę. Chwilę później w dużym zamieszaniu pod bramką najprzytomniej zachował się Arynin, który uprzedził Barczuka. W ten sposób gospodarze w 6 minut zaprzepaścili to, na co tak mozolnie wcześniej pracowali. Nie był to jednak koniec złych wiadomości. W 73 minucie ładnie lewą stroną przedarł się Woźniak po czym został sfaulowany w polu karnym. Sędzia wskazał na wapno, a do piłki podszedł Burzyński. Niestety obrońca AP Kmity uderzył zbyt anemicznie i Wiewióra bez trudu ten strzał wyłapał. Zemsta była bardzo szybka, bo już dwie minuty później Garbarze wykorzystali swoją trzecią okazję w tym meczu. Lot dośrodkowanej z rzutu wolnego piłki źle obliczył Mucha, przez co Witaszyk z metra skierował piłkę do siatki. Podopieczni Marcina Jałochy starali się podnieść, ale obrót boiskowych wydarzeń załamałby z pewnością wielu. Co prawda w 86 minucie udało się złapać kontakt po tym, jak w kuriozalny sposób Wiewióra wrzucił sobie piłkę do bramki po dośrodkowaniu Popowicza, ale tego dnia gospodarzy na nic więcej nie było już stać. 

Jak można przegrać mecz kiedy rywal wychodzi cztery razy za połowę? - na tak postawione po ostatnim gwizdku pytanie jednej z osób związanych z AP Kmitą autor tej relacji odpowiedzi również znaleźć nie może...      

Akademia Piłkarska Kmita Zabierzów - Garbarnia II Kraków 2-3 (1-0)

1-0 Barczuk 26
1-1 Ząbczyk 62
1-2 Arynin 68
1-3 Witaszyk 75
2-3 Wiewióra (sam.) 86

AP Kmita: Mucha - Popowicz, Barczuk, Burzyński, Ramut (71 Marszałek) - Skotnicki (64 Stygar), Kuźma, Tyrała, Woźniak - Ławrowski (64 Obal), Więckowski 

Garbarnia II: Wiewióra - Zygmunt, Pabiś, Krzeszowiak, Kaim - Zalewski (13 Witaszyk), Stępień, Bufnal, Bem (90+1 Strzeboński) - Ząbczyk, Arynin (83 Obtułowicz)