Rywale uciekają...

Siódmej porażki w tym sezonie V ligi doznała drużyna Akademii Piłkarskiej Kmita Zabierzów. Tym razem zbyt silny okazał się Piast Wołowice. Wyjazdowa porażka 2-4 oznacza, że dystans do bezpiecznej strefy po tej kolejce dość mocno się powiększył. 

Przed niedzielnym spotkaniem wydawało się, że nawet mimo problemów kadrowych (absencje Burzyńskiego, Woźniaka, Więckowskiego, Marszałka) to nasz zespół jest faworytem. Szczególnie po ostatniej wygranej ze Świtem Krzeszowice oraz po dwóch tygodniach treningów z nowym trenerem. I rzeczywiście pierwsze minuty zdawały się potwierdzać te założenia. Od początku to podopieczni Marcina Jałochy zepchnęli rywali do defensywy, ale grzeszyli nieskutecznością. Pierwszej idealnej szansy nie wykorzystał Obal, który w sytuacji sam na sam trafił wprost w Bębenka. Chwilę później dwie okazje miał Gawęcki - najpierw z 5 metrów wślizgiem uderzył ponad bramką, a następnie jego po strzale głową piłkę odbił na rzut rożny bramkarz miejscowych. Dopiero trzecia sytuacja napastnika AP Kmity, pozwoliła na objęcie prowadzenia. Po świetnym zagraniu Kuźmy, Gawęcki strzałem z woleja w długi róg nie dał żadnych szans Bębenkowi. AP Kmita zdawał się mieć pod kontrolą, prezentował się lepiej piłkarsko, a co zdarzało się w tym sezonie jedynie incydentalnie - nie musiał wreszcie gonić wyniku. Tym niemniej goście podobnie jak w kilku innych meczach, postanowili sami wyciągnąć pomocną dłoń rywalowi. Jako pierwszy uczynił to Mucha, który źle obliczył lot piłki dośrodkowanej z rzutu wolnego. Bramkarz AP Kmity zamiast w piłkę, trafił w głowę Stygara, a do pustej bramki piłkę skierował Budziaszek. Wynik 1-1 utrzymał się do przerwy.

Problemy zaczęły się już w jej trakcie. Z powodu urazu pleców (bo jednym ze starć w środku pola) na plac gry w drugiej połowie nie mógł powrócić Gawęcki. To co wydarzyło się w początkowej fazie drugiej odsłony mogło świadczyć o tym, że poza Gawęckim z szatni nie wyszła także reszta kolegów. Najpierw linia obrony przysnęła w 48 minucie, gdy po kolejnym stałym fragmencie gry Milka wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Chwilę później było już 3-1. Tym razem "asystę" zaliczył Skotnicki, wykładając piłkę Budziaszkowi, który z otrzymanego prezentu skrzętnie skorzystał. Zanim przyjezdni zorientowali się w sytuacji, Piast zafundował im kolejny cios, po kolejnym fatalnym błędzie indywidualnym. Piłkę na własnej połowie stracił Świerk, ta trafiła ostatecznie do Tomczaka, a napastnik z Wołowic wiedział świetnie, jak posłać ją do siatki. AP Kmita starał się jakoś podnieść, ale udało się tylko nieco zmniejszyć rozmiary porażki. Po uderzeniu z wolnego Kuźmy piłka odbiła się od poprzeczki, a najszybciej dopadł do niej Tyrała i płaskim strzałem ustalił wynik meczu.

Efekt końcowy jest dla AP Kmity fatalny. Mecz w Wołowicach zamiast zmniejszyć straty do rywali z dolnych rejonów tabeli, dość znacznie je powiększył. Obok Piasta wygrała też Iskra Radwanowice, a więc najbliższy przeciwnik podopiecznych Marcina Jałochy. Jeśli derby Gminy Zabierzów, które odbędą się w sobotę 5 listopada o godz. 11:00 w Zabierzowie nie poderwą AP Kmity do walki, to chyba nic już nie jest w stanie...

Piast Wołowice - Akademia Piłkarska Kmita Zabierzów 4-2 (1-1)  

0-1 Gawęcki 34
1-1 Budziaszek 37
2-1 Milka 48
3-1 Budziaszek 53
4-1 Tomczak 62 
4-2 Tyrała 68 

AP Kmita: Mucha - Świerk (71 Kwiatkowski), Ramut, Barczuk, Skotnicki - Stygar, Tyrała, Kuźma, Popowicz - Obal (75 Szymański), Gawęcki (46 Kawałek)