Szalony mecz w Prokocimiu

W dogrywanym od 37 minuty (od stanu 2-0 dla miejscowych) meczu 19 kolejki pomiędzy Prokocimiem, a Akademią Kmita, gospodarze ostatecznie wygrali 5-3, choć podopieczni Artura Gawła w drugiej połowie zdołali już doprowadzić do remisu. 

To spotkanie wzbudzało wiele emocji w środowisku piłkarskim. Przypomnijmy, że zostało ono przerwane 30 kwietnia w związku ze skandalicznym zachowaniem sympatyków Prokocimia, którzy rzucali butelkami i innymi przedmiotami na murawę w kierunku zawodników AP Kmity. Po kolejnym przerwaniu meczu z tego powodu przez sędziego, Zabierzowianie odmówili dalszej gry w takich warunkach z obawy o własne bezpieczeństwo, którego Prokocim tego dnia z całą pewnością nie był w stanie zapewnić. Sprawa trafiła do Wydziału Dyscypliny Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, który podjął kuriozalną decyzję o ukaraniu naszego klubu walkowerem. Stanowiska tego nie podzielił jednak Wydział Gier MZPN, który nakazał dokończenie meczu w dniu dzisiejszym bez udziału publiczności.

Podopieczni Artura Gawła od początku wyszli na to spotkanie niezwykle zmotywowani i tuż po wznowieniu nawiązali kontakt za sprawą trafienia Wysokińskiego. Po przerwie chwila nieuwagi, kosztowała zespół z Zabierzowa utratę bramki. Nie zraziło to bynajmniej zawodników AP Kmity. Najpierw strzał Skotnickiego w zamieszaniu został wybity sprzed bramki. Chwilę później, pomocnik Akademii zdobył jednak pięknego gola, kierując piłkę piętą do siatki. AP Kmita z każdą minutą spychał miejscowych do coraz bardziej kurczowej defensywy, aż wreszcie kolejny stały fragment gry (których w tym meczu było dla przyjezdnych bardzo wiele, i z których niemal każdy powodował zagrożenie pod bramką rywala) sprawił, że Tomasz Wysokiński doprowadził do wyrównania. Wyraźnie zdezorientowani takim rozwojem wydarzeń gracze Prokocimia chwilę później powinni przegrywać 3-4, jednak uderzenie Kuźmy z rzutu wolnego jakimś cudem odbił na róg bramkarz. AP Kmita w tym ofensywnym usposobieniu i pogoni za wygraną, po raz kolejny zapomniał jednak o obronie. W środkowej strefie piłkę stracił Kuźma, następnie na niepotrzebną zabawę z piłką zdecydował się Burzyński, co w efekcie dało gola miejscowym. Nasz zespół raz jeszcze zerwał się do odwrócenia losów meczu, przechodząc na grę trójką, a momentami nawet dwójka obrońców. Prokocim wykorzystał to w ostatniej akcji meczu, gdy sędzia Robert Marciniak podyktował rzut karny, po faulu Kawałka.

Dla zawodników AP Kmity należą się brawa za postawę w tym rozgrywanym na raty meczu i napsucie krwi miejscowym, choć przy większym wyrachowaniu nie powinni oni wyjechać z trudnego terenu bez zdobyczy punktowej.

Przy okazji osiągnięty został cel niewątpliwie cenniejszy niż punkty - nasz zespół wbrew przekonaniu niektórych działaczy nie liczył na wygranie tego meczu walkowerem przy tzw. zielonym stoliku. AP Kmita udowodnił, że zawsze jest gotów rywalizować na boisku, o ile tylko ewidentne zaniechania pewnych osób nie prowadzą do wywołania stanu, w którym narażone na uszczerbek jest zdrowie tych, którzy w rywalizacji tej mają uczestniczyć.    

Prokocim Kraków - Akademia Piłkarska Kmita Zabierzów 5-3 (2-1)

1-0 Wolanin 15
2-0 Sierant 21
2-1 Wysokiński 40
3-1 Olszański 51
3-2 Skotnicki 53
3-3 Wysokiński 80
4-3 Wolanin 85
5-3 Kanior 90 (karny)

AP Kmita: Długopolski - Skotnicki, Burzyński, Ramut, Kawałek - Tyrała, Kuźma, Więckowski, Barnaś, Popowicz - Wysokiński